14.02.2015

Rozdział 10


Studio tatuażu znajdowało się w centrum LA. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy jasne wnętrze. Na ścianach wisiały oprawione w ramki wzory tatuaży. Podszedł do nas gruby, brodaty mężczyzna w okularach i przywitał się z Kendallem.
-Cześć Kendall.
-Hej Chad. Moje przyjaciółki chciałyby zrobić tatuaże.
-Ok, zaraz ustalimy termin i omówimy projekty.
-Ale one wyjeżdżają za dwa dni i chciałyby zrobić je dzisiaj.
-Dzisiaj?! Ale... jak to?
-Prosze Chad, znamy się od dawna, zrób to dla mnie.
-Kendall... chłopie, wiesz że nie mogę...
-Przecież nie masz teraz żadnych klientów.
-Sam wiesz że musi trochę potrwać. Dziewczyny muszą poważnie zastanowić się nad wzorami i...
-Nikki i Lily są zdecydowane. Po prostu to zrób.
-Dobrze, ale na twoją odpowiedzialność.
-Zgoda.
-A więc... - zwrócił się do nas - Nazywam się Chad Koeplinger
-Ja jestem Lily, a to moja przyjaciólka Nikki.
-Chodźcie, wybierzemy wzory.
Poszłyśmy za nim i opisałyśmy swoje pomysły. Chad dał nam książkę z czcionkami. Kiedy już wybrałyśmy, Chad wydrukował wzory.
-A zatem, która pierwsza?
-No to może ja? - spytałam Nikki
-Jasne, ja zaczekam.
Rozplotłam warkocza i związałam włosy w koka. Położyłam się, a tatuażysta odbił wzór na mojej skórze i zabrał się do pracy. Przygotował maszynkę i włączył ją.
-Gotowa?
-Jasne! - po chwili poczułam pierwsze ukłucie i cicho jęknęłam. Na początku mnie bolało ale po kilku minutach czułam tylko lekkie ukłucia. Trwało to około pół godziny.
Około dziesięć minut przed końcem ból stał się nie do wytrzymania, aż w oku zakręciła mi się łza. Zacisnęłam powieki i mówiłam sobie w duchu że muszę wytrzymać do końca. Maszynka zamilkła. Odetchnęłam z ulgą. Chad oczyścił tatuaż, posmarował maścią i założył opatrunek.
Wstałam i podeszłam do reszty.

*Nikki*

Lily wstała i podeszła do nas. Miała skrzywioną twarz.
-I jak było? - spytałam
-W porządku. Uważaj na igły – zaśmiała się
-Jasne. No to teraz moja kolej – uśmiechnęłam się. Wzięłam głęboki oddech. Podeszłam do Chada i usiadłam. Po przygotowaniu wzoru Chad zaczął wykonywać tatuaż. Pierwsze zetknięcie z igłą było okropne, syknęłam z bólu i miałam ochotę zabrać rękę, jednak szybko się uspokoiłam. Zacisnęłam zęby i siedziałam spokojnie. Z minuty na minutę ręka paliła mnie coraz bardziej, zaczęłam zastanawiać się czy było warto... Oczywiście, że tak! Zawsze marzyłam o tatuażu, no i wiedziałam z czym się to wiąże.
Nie wiem ile minęło czasu, chyba ponad godzina. Nareszcie Chad oznajmił że to koniec. Po założeniu opatrunku wyjśnił nam jak należy dbać o tatuaże żeby szybko się wygoiły. Zapłaciłyśmy i opuściliśmy studio.
-No to co chcecie teraz robić? Jest jeszcze dość wcześnie – odezwał się Logan
-Może wyskoczymy do baru? Wypijemy po drinku, potańczymy... - zaproponowała Lily. Spodobał się nam ten pomysł. Pojechaliśmy do klubu znajdującego się niedaleko domu Logana. Weszliśmy do środka. Logan i Kendall zamówili nam drinki a sobie piwo. Usiedliśmy żeby się napić, jednak Logan porwał za chwilę Lily na parkiet. Zostałam sama z Kendallem. Siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu. W Końcu jednak chłopak się odezwał.
-I jak tam tatuaż? Boli?
-No nie, wcale.
-Naprawdę?
-Nie! - zaśmiałam się – jakbyś nie wiedział że tatuaż boli
-No wiem, tak tylko pytam, bo siedzimy i nie odzywamy się
-No bo...- spuściłam wzrok. Chyba czułam się w jego towarzystwie coraz bardziej niezręcznie
-Chodź zatańczymy!
-Nieee...
-No chodź! - złapał mnie za prawą rękę, pamiętając o tatuażu. Na szczęście piosenka była szybka, więc odetchnęłam z ulgą, nie będzie żadnego przytulania. Po kilku piosenkach zauważyliśmy że Logan i Lily wrócili do stolika, podzeszliśmy do nich. Napiliśmy się i zamówiliśmy wódkę.

Piliśmy i tańczyliśmy... i tak w kółko. Dzięki alkoholowi całkowicie się rozluźniłam. Nie wiem ile czasu tu spędziliśmy, wszyscy byliśmy już nieźle wstawieni. Wariowaliśmy na parkiecie nawet przy wolnych piosenkach, a Kendall już otwarcie się do mnie przystawiał, cały czas jednak go odpychałam. Co było później... nie wiem.

**********************

No i mamy nowy rozdział! Co prawda z dwutygodniowym spóźnieniem, no ale... w końcu się pojawił :) Mamy nadzieję że się wam spodobał. A jeśli tak... to liczymy na komentarze. 
No to buziaki i do następnego :*

      

17.01.2015

Rozdział 9


*Nikki*

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Skrzywiłam się i spojrzałam na telefon, była 11 am. Poszłam otworzyć, za drzwiami oczywiście stał nikt inny jak Logan oraz... Kendall
-Cześć Nikki, ten dzień jest taki nudny że postanowiliśmy odwiedzić nasze dziewczyny – Logan mrugnął do mnie porozumiewawczo. Cholera! Schmidt musiał mu o wszystkim powiedzieć.
-Ale jak...
-Nieważne. Gdzie Lily?
-W sypialni.
-Jasne – no i się ulotnił
-Powiedziałeś mu?! - zwróciłam się do Kendalla
-Tak, to mój przyjaciel. A ty co, nie powiedziałaś Lily?
-Nie! To nie miało znaczenia.
-Ty tak myślisz. Ona i tak kiedyś się dowie
-Tak wiem, ale nie teraz. Muszę sama to przemyśleć.
-Nie śpiesz się, masz całe życie.
-No tak długo mi to chyba nie zajmie – roześmiałam się – A właściwie, jakie mieliście na dzisiaj plany?
-Więc... myślałem że moglibyśmy iść z Loganem i Lily na podwójną randkę, ale...
-...ale możemy iść z nimi jako przyjaciele – dokończyłam, a on uśmiechnął się
-Teraz musimy zaczekać na naszych zakochanych, a to może potrwać dłuższą chwilę
-Taaak... a propo, zaczekaj tu na mnie, muszę się ubrać – wybiegłam z salonu, wpadłam do sypialni – Okay okay, ja tylko na chwilę – w biegu złapałam t-shirt i shorty. Weszłam do łazienki szybko się ubrałam, narysowałam kreski na powiekach i wytuszowałam rzęsy, nic specjalnego powinno wystarczyć, założyłam jeszcze vansy, które zostawiłam tu poprzedniego dnia i wróciłam do Kendalla.
-Wow! To ci zajęło tylko chwilkę
-Wiesz, jak trzeba to potrafię się pośpieszyć – usiadłam obok niego na kanapie
-Wiec grasz na gitarze, od jakiego czasu?
-Jakieś cztery lata, to moja pasja. I nie, nie śpiewam. Zostawiam to Lily.
-Tak, Logan mówił że ma niesamowity głos
-Tylko szkoda że nie chce z tym nic zrobić. Mogłaby iść na jakiś casting i nagrać płytę, ale ona po prostu nie chce tego pokazać światu.
-Rozumiem ją, kiedyś też tak miałem. Kiedyś dorośnie do tego żeby wejść do świata muzyki, ale to jeszcze nie teraz.
-Chyba masz rację...

Świetnie nam się rozmawiało, postanowiliśmy zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło od kiedy się poznaliśmy. Ani wrogowie, ani para – JUST FRIENDS.

*Lily*

Ze snu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Kiedy Nikki poszła otworzyć, ja nałożyłam kołdrę na głowę i próbowałam kontynuować mój sen. Niestety po kilkunastu sekundach usłyszałam jakieś kroki. Próbując otworzyć oczy dostrzegłam Logana. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się i powiedział:
-Dzień dobry księżniczko... jak się spało?
-Całkiem dobrze... - odpowiedziałam po dłuższej chwili
Usiadł obok mnie na łóżku i dał mi buziaka.
-To świetnie bo dzisiaj cię porywam
-Ale... gdzie?
-Hmm... można to nazwać podwójną randką
-Co? - spytałam zaskoczona
-No... skoro Nikki i Kendall są razem to myślę że to dobry pomysł
-Jak to są RAZEM?!
-Nikki ci nic nie powiedziała?
-Ale o czym?!
-No... kiedy u mnie nocowałaś to byli na randce... myślałem że wiesz
-Nie! Nie wiem! Już ja sobie z nią pogadam! - odpowiedziałam wkurzonym głosem
-Nie wkurzaj się, na pewno zamierzała ci o tym powiedzieć...
-Nie sądzę... ale nieważne, później to z nią załatwię, lepiej powiedz jak ci poszła wczorajsza próba
-Spoko, nic ciekawego, jak zwykle przez większość czasu wygłupialiśmy się z chłopakami
-Heh, no więc gdzie dzisiaj się wybieramy??
-A co powiesz na wypad do kina?
-Spoko, a na co idziemy?
-Tego jeszcze nie wiem, ale ty na pewno nam coś doradzisz
-Może 'Annabelle'?
-Horror?
-Tak... a co, boisz się?
-Oczywiście że nie, trzeba się tylko spytać Nikki i Kendalla czy chcą iść z nami czy wolą iść na coś innego.
-Ok, to poczekaj na mnie chwilkę, ja pójdę się ubrać
Wzięłam z szafki dżinsowe ogrodniczki i białą bokserkę, do tego czarne trampki i bransoletkę którą dostałam od Nikki w prezencie i pobiegłam do łazienki. Włosy zaplotłam w luźnego warkocza i zrobiłam lekki, nierzucający się w oczy makijaż po czym wróciłam do pokoju.
-Ok, jestem już gotowa... ale może zanim wyjdziemy zjemy śniadanie co?
-My już jedliśmy ale możesz nam zrobić kawy ok?
-Jasne
Poszliśmy do salonu, Nikki i Kendall siedzieli na kanapie i rozmawiali, kiedy weszliśmy przywitałam się z Kendallem, po czym złapałam Nikki za rękę i pociągnęłam do kuchni.
-Eeej, to bolało...
-Czemu mi nic nie powiedziałaś?!
-Ale o czym?
-O tobie i Kendallu?!
-Yyy... Bo dla mnie to nie miało znaczenia
-I co z tego?! To nie znaczy że masz mnie okłamywać!
-Przepraszam... sama nie wiem co o tym myśleć, wiesz jakie były nasze relacje, a nagle to. Chciałam to przemyśleć.
-Myślałam że przyjaciółki mówią sobie o wszystkim.
-Tak wiem... zawaliłam
-Zawiodłam się na tobie...
-Naprawdę nie chciałam... przepraszam, wybacz mi
-Wiesz że jestem na ciebie wściekła... ale ok, powiedzmy że o tym zapomnę, ale najpierw obiecaj mi że już nigdy więcej nie będziesz miała przede mną żadnych tajemnic
-Dobrze, obiecuję
Zrobiłam chłopakom kawę, a Nikki przygotowała dla nas kanapki. Kiedy skończyliśmy jeść śniadanie pojechaliśmy do kina. Nikki i Kendall zgodzili się iść na 'Annabelle'. Film trwał około półtorej godziny. Szczerze mówiąc myślałam że będzie bardziej... straszny. Pomimo tego że prawie w ogóle się nie bałam Logan przez cały czas mnie obejmował. Kendall przy straszniejszych scenach ściskał Nikki za rękę. Po wyjściu z kina poszliśmy na spacer.
-No to co teraz robimy? - spytał Logan
-W sumie to... mam pewien pomysł... - powiedziałam - no bo... chciałabym sobie zrobić tatuaż, co wy na to?
-W sumie ja też...
-No to świetnie, znacie jakieś dobre studio tatuażu?
-Ja znam – odezwał się Kendall – sam robiłem tam tatuaż, bardzo profesjonalnie.
-Lily... jesteś pewna że chcesz to zrobić? - spytał Logan
-Tak, już dawno o tym myślałam
-Ale wiesz że to bardzo boli?
-Taaak, wiem, ale już postanowiłam
-No więc gdzie jest ten salon? - zapytała Nikki
-W centrum LA, zabiorę was tam.

************
Bardzo, ale to bardzo przepraszamy, że prawie od trzech miesięcy nie było rozdziału. Spowodowane to było szkołą, przygotowaniami do egzaminu, poprawą naszych strasznie beznadziejnych ocen (czyli krótko mówiąc: SZKOŁA). 
Teraz zaczęły nam się ferie i zabrałyśmy się za rozdział. Kolejny powinien pojawić się do końca stycznia. Postaramy się żeby nie było kolejnej trzymiesięcznej przerwy. 
Dziękujemy za wszystkie miłe słowa no i buziaki :*

25.10.2014

Rozdział 8

*Lily*

Rano obudziłam się wypoczęta i pełna energii. Sięgnęłam po telefon i jęknęłam. Była już prawie 12 am a ja dopiero wstałam. Kurczę ciekawe czemu Logan mnie nie obudził. Dobra nieważne, aż tak bardzo mi się nie spieszy. Odsunęłam kołdrę i usiadłam na brzegu łóżka. Nagle pomyślałam sobie o jednej z moich ulubionych piosenek, a mianowicie o 'Invisible' Big Time Rush. Ona ma w sobie tak dużo emocji że od razu wpada w ucho. Za każdym razem kiedy ją słucham muszę się bardzo powstrzymywać przed płaczem. Jest tak bardzo smutna a zarazem tak bardzo szczęśliwa. Jest dla mnie natchnieniem i dlatego tak bardzo ją kocham. Zaczęłam ją powoli nucić. Nawet nie zauważyłam kiedy kończyłam  ostatnią zwrotkę. Nagle usłyszałam brawa:
- WOW! Nie wiedziałem że potrafisz tak śpiewać...
–Co ty tutaj robisz? - powiedziałam lekko wkurzonym a zarazem zakłopotanym głosem
–Nie złość się, przechodziłem obok drzwi i usłyszałem jak śpiewasz więc zajrzałem, naprawdę mnie zaskoczyłaś...
–Śpiewam od dawna ale nie jest to nic specjalnego
–Nie możesz marnować takiego talentu
–Mój głos nie dorównuje twojemu nawet w małym stopniu...
–Jeśli go będziesz ćwiczyła to będziesz świetną piosenkarką
–Na razie o tym nie myślałam... dobra nieważne, czemu mnie nie obudziłeś?
–Zajrzałem do ciebie raz ale tak słodko spałaś że nie miałem sumienia cię budzić
No i znowu się zarumieniłam. Ahh... ze mną już tak jest. Nagle sobie zdałam sprawę że stoję przed Loganem w samej koszulce i majtkach. Teraz moje zarumienienie było już na maksa widoczne. Już chciałam założyć dżinsy kiedy Logan przysunął mnie do siebie i szepnął do ucha:
–Jesteś tak bardzo seksowna...
Szturchnęłam go żartobliwie w ramię. Chłopak objął mnie w talii i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam się tym samym. Minęło dobre kilka minut zanim mnie puścił więc byłam praktycznie jedną nogą w niebie.
–Zrobiłem dla ciebie śniadanie
–Serio? Jestem ciekawa co mój uroczy kucharz mi przygotował...
–Coś pyyysznego
–Już się nie mogę doczekać degustacji
–Mam nadzieje że dostanę najwyższą ocenę
–Ja też mam taką nadzieję – znowu się pocałowaliśmy
–Ok, to ja lecę do łazienki się trochę odświeżyć i zaraz będę na dole
–Czekam... - mruknął mi do ucha.
Jezu! Jak ja go kocham. Mogłabym z nim zamieszkać w tym domu już do końca życia. Ehh... marzenia. Poszłam do łazienki. Kiedy wróciłam do pokoju usłyszałam dźwięk komórki.
–No cześć Nikki
–Cześć, gdzie jesteś? Już po dwunastej.
–Właśnie szłam na śniadanie.
–Dopiero wstałaś?
–Nie, wstałam już jakieś pół godziny temu, za jakąś godzinkę powinnam być w domu
–Ok, to czekam
–Ok, pa
Wzięłam telefon i zeszłam na dół. Od razu poczułam rozprzestrzeniający się po całej kuchni zapach pancakes'ów.
–Mmm... cóż to za pyszności???
–Pancakesy z bitą śmietaną i owocami oraz kawusia – powiedział zachęcająco
Uśmiechnęłam się wyzywająco i usiadłam do stołu. Spróbowałam kawałek naleśnika i nie mogłam powstrzymać od komentarza:
–Yeeeey! Ale to jest pyszne. Jak ty to zrobiłeś??
–Aaaa to tajemnica – uśmiechnął się zawiadacko
–Jezuuuu! To jest takie pyszne...
–Wiedziałem że będzie ci smakować
–Mogę wynająć sobie ciebie na resztę śniadań w moim życiu???
–Hmm... no nie wiem nie wiem...
Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek...
–A teraz wiesz?
–Jeszcze nie...
Znowu go pocałowałam tym razem w usta ale dłużej i bardziej namiętnie.
–A teraz? - szepnęłam mu do ucha
–Hmm... teraz jestem cały twój – powiedział, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem i wróciliśmy do  jedzenia śniadania
Zjadłam wszystko i jeszcze poprosiłam o dokładkę. Kiedy zaspokoiłam mój głód Logan ogarnął kuchnię i pojechaliśmy do hotelu. W niecałe 30 minut byliśmy już na miejscu.
–Może wpadniesz do nas na chwilkę? - powiedziałam smutnym głosem
–Niestety nie mogę, umówiłem się z chłopakami w studio nagraniowym... ale nie smuć się przecież możemy jutro się zobaczyć
–Ale ja już za tobą tęsknię
–Przecież jeszcze tu jestem
Przytuliłam go mocno do siebie, nie chciałam żeby odjechał, chciałam żeby był blisko mnie. Staliśmy tak przez dobre 10 minut aż w końcu Logan odsunął się i mnie pocałował.
–Musze już iść, nie martw się jutro się zobaczymy...
Jęknęłam tylko i na mojej twarzy pojawił się grymas. Logan się uśmiechnął i wsiadł do samochodu po czym odjechał. Z rezygnacją poczołgałam się w stronę wejścia. W pokoju zastałam Nikki oglądającą telewizję.
–Hej już wróciłam!
–O cześć Lily, fajnie że już jesteś bo umieram z nudów...
–Haha nie przesadzaj chyba aż tak źle nie jest
–Jest jeszcze gorzej, sama sobie zobacz, nic nie ma w tej zasranej telewizji
–O jejku, no dobra ja już jadłam śniadanie więc możemy gdzieś wyjść
–Gdzie?
–No nwm może na plażę? Poopalamy się trochę...
–Ok, możemy iść
–Tylko poczekaj chwilę, przebiorę się , bo kurczę już drugi dzień jestem w tych samych ciuchach
–Ok, czekam...
Poszłam się przebrać. Założyłam błękitne bikini w białe kropki i do tego miętową krótką sukienkę oraz czarne sandały z ćwiekami. Włosy spięłam w luźnego koka. Wzięłam dość sporą białą torbę plażową i zapakowałam do niej potrzebne rzeczy.
–Okej jestem już gotowa! - krzyknęłam z entuzjazmem
–Dobra, to możemy iść
Nikki też była już przebrana. Miała na sobie żółte bikini, białe szorty i  blado-różowy top z napisem ‘So much stronger than yesterday’, do tego dobrała miętowe vansy. Wzięłyśmy taksówkę i po około 40 minutach byłyśmy już na miejscu. Nie wiem jakim cudem udało nam się znaleźć miejsce blisko wody. Rozłożyłyśmy koce i położyłyśmy się plackiem. Nikki wyglądała… jakby coś ją trapiło…
       
                                        *Nikki*

Teraz... spędzenie dnia z Lily wydawało się dość dziwne. Od przyjazdu tutaj oddaliłyśmy się od siebie. Ona znalazła miłość, a ja nie chciałam się w to mieszać. A teraz kiedy próbujemy to naprawić ja zamierzam ją okłamywać. Lily zauważyła moje zmartwienie
-Eej, co się dzieje?
-Nic takiego, po prostu... Dawno nie spędzałyśmy razem czasu...
-Wiem, przepraszam cię za to, ale wiesz... ja i Logan...
-Rozumiem. A skoro jesteśmy przy temacie... może opowiesz mi co wczoraj zaszło między wami - uśmiechnęłam się do niej porozumiewawczo
-Nic! Do niczego nie doszło! Byliśmy w restauracji a później oglądaliśmy film. To tyle.
-Serio? - udałam zawód - myślałam że jednak... Szkoda, liczyłam na jakieś pikantne szczegóły
-Nikki! - Lily uderzyła mnie w ramię. Roześmiałyśmy się, to było takie normalne. Znowu siedziałyśmy razem i śmiałyśmy się bez wyraźnego powodu.
-No dobrze, opowiedz mi więc co robiliście
-Najpierw zabrał mnie do 'Magic Castle' wiesz tej restauracji jak zamek z Disneya. To było mega urocze...
-Tak tak... Logan jest taki kochany, nie ma lepszego bla bla bla... no i co robiliście później?
-Zjedliśmy kolację a potem chcieliśmy obejrzeć film, więc pojechaliśmy do Logana. On ma taki piękny dom, chętnie bym tam zamieszkała... Wracając do tematu... oglądaliśmy HORROR!
-Słuchaj Lily, ja wiem że ty jesteś dosyć specyficzną osobą, ale... oglądanie horroru na randce?!
-Jemu się podobało, widocznie lubi odważne dziewczyny, które nie uciekają na widok pająka - wzdrygnęłam się przypominając sobie wczorajsze wydarzenia.
-Przestań! No i co, dowiem się co było dalej?
-Poszliśmy spać...
-Ale osobno czy raz...
-Nikki! Ile razy mam ci powtarzać że do niczego nie doszło?!
-No dobra, tyle wystarczy. Kontynuujesz?
-Dziękuję - obdarzyła mnie uśmiechem - A więc rano przygotował mi śniadanie, muszę powiedzieć że gotuje po prostu... brak słów.
-No to cóż takiego ci upichcił?
-Pancakesy! Ale nawet sobie nie wyobrażasz jakie były pyszne!
-Dobra dobra, bo zaraz mi głowa eksploduje od wyobrażania sobie niesamowitości tych twoich placków. No i co było śniadanko, pewnie twoja obowiązkowa kawusia. Pewnie się jeszcze trochę pośliniliście do siebie i wróciłaś. A może ja jednak o czymś nie wiem?
-Niee... tylko słyszał jak śpiewałam...
-No coś ty?! Zaśpiewałaś dla niego?!
-Nie zauważyłam kiedy wszedł do pokoju...
Świetnie nam się rozmawiało. Lily gadał o Loganie, a ja z ciekawością jej słuchałam, co jakiś czas dopytując się o szczegóły. W końcu jednak musiało paść pytanie którego się obawiałam
-A jak tam spędziłaś popołudnie z Kendallem?
-Yyy... Łaziliśmy po różnych kolejkach, próbował mnie nastraszyć...
-Ale mu się nie udało...
Taaak... Ale później poszliśmy do tunelu strachu...
-I co?
-Powiem tak, gdyby w pobliżu był reżyser jakiegoś horroru na pewno dostałabym rolę.
-Biedactwo - Lily pogłaskała mnie po ramieniu
-Wyprowadził mnie stamtąd. Koniec końców porozmawialiśmy, przeprosił mnie...
-Serio?! Czyli koniec awantur?
-No mam taką nadzieję...
-Co później robiliście?
-Nic! Odwiózł mnie do hotelu.
-To tyle?
-Tak - musiałam ją okłamać, sama nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Gdybym powiedziała jej prawdę sprawa skomplikowałaby się jeszcze bardziej.
Kiedy Lily zeszła z tematu Kendalla udało mi się trochę rozluźnić. Kolejne dwie godziny spędziłyśmy po prostu na opalaniu się i gadaniu o niczym istotnym, ot tak taka tam luźna gadka. 
W końcu jednak trzeba było się zwijać, bo i tak już się spiekłyśmy. Zebrałyśmy rzeczy i skierowałyśmy się w stronę ulicy kiedy Lily mnie szturchnęła i wskazała głową na parę przed nami - Latynosa i blondynkę.
-Czy to nie...
-Carlos i Alexa? Na to wygląda - to mi nie wyglądało na 'tylko przyjaźń'. Obejmowali się, chwilę później zatopili w pocałunku
-Ktoś tu się chyba urwał wcześniej ze studia...
-Chodź już lepiej Lily, bo powiedzą że ich śledzimy - roześmiałyśmy się i poszłyśmy złapać taksówkę.

                                    ****************
Nareszcie wróciłyśmy do hotelu tu było tak przyjemnie chłodno. Lily pobiegła wziąć szybki prysznic, ja usiadłam na kanapie. Nadal leżała tu moja gitara, wzięłam ją i lekko potrąciłam struny, zsunęłam się na podłogę, nie wiem czemu zawsze tak robiłam, chyba było mi po prostu wygodniej. Grałam przypadkowe akordy, które w końcu ułożyły się w 'I Knew You Were Trouble' Taylor Swift. Usłyszałam głos Lily:
- 'Once upon a time
A few mistakes ago
I was in your sights
You got me alone
You found me
You found me
You found me-e-e-e-ee'
Usiadła po turecku na kanapie, kontynuowałam grę, a ona dalej śpiewała. Skończyłam grać, Lily usiadła na podłodze obok i objęła mnie, odwzajemniłam uścisk.
-Nigdy, przenigdy nie myśl, że nie jesteś już dla mnie ważna...

                                     ***************

No i znowu przepraszamy że rozdział tak późno się pojawił, ale sami rozumiecie szkoła = brak weny :/ Więc mamy nadzieję że nam wybaczycie i zapraszamy do czytania :) 
PS. Zapraszamy do zaglądania na blogi, które my osobiście czytamy i kochamy :)
Stells blog-big-time-rush-inne.blog.pl
Zuzu hilary-story.blogspot.com
Gabi way-of-feelings-fanfic.blogspot.com
Zuzia katelynandkendallstory.blog.pl
I to na tyle. Dziękujemy za czytanie :*